:-)

"Muhammad" 11 Oct 2002


Pewnemu rolnikowi zona robila niesamowicie dobre kanapki kiedy szedl
na pole robic.
Kanapki ze swiezego chlebka, ze swiezutkim serkiem, wedlinka,
salatka i innymi bajerami.
Rolnik pewnego razu poszedl robic w pole, kanapki zostawil na
kamieniu jak zawsze...
Po kilku godzinach pracy, zmeczony podchodzi do kamienia skonsumowac
kanapki... a tu ich nie ma!
Nastepnego dnia zona znowu zrobila mu pyszne jak zawsze kanapeczki,
rolnik poszedl robic w pole, aby po kilku godzinach pracy zauwazyc,
ze znowu mu ktos podwinal kanapeczki!
Wkurzyl sie rolnik, i postanowil, ze nastepnego dnia bedzie patrzyl
zaczajony za drzewem, kto mu podwedza kanapki!
Jak pomyslal - tak zrobil... zaczail sie i patrzy - a tu wielki
orzel nadlatuje i porywa jego 2gie sniadanie!
Rolnik biegnie za nim... biegnie patrzy, ze orzel leci do lasu -
rolnik za nim!
Orzel siada miedzy drzewami odpakowuje kanapki, wyciaga z nich
zawartosc, wyrzuca wedline, ser salate i inne dodatki...
bierze dwie kromki chleba, przyklada sobie do piersi i masujac swoja
klatke piersiawa (kromkami chleba) wola glosno:
- O q...a! Jaki jestem pojebany!